19 wrz 2017

Gdzie dobrze zjeść w Pradze, czyli nie tylko czeska regionalna kuchnia.

Gdzie dobrze zjeść w Pradze, czyli nie tylko czeska regionalna kuchnia.
Wrzesień wystarczył, aby moje myśli powędrowały do talerza. Nie pozostawił złudzeń, że najlepszy moment na podobny wpis to ten, który dzieje się teraz. Jesień już czeka za zakrętem, a ta dla Pragi to niczym ubranie szyte na miarę. Nic nie pasuje tu bardziej, niż melancholia, która jak wierzę musiała zrodzić się z przeznaczeniem dla statystycznego Czecha w jakąś deszczową, mglistą noc. Nie wiem czy to domena narodu, że ten wygląda jakby dla niego jesień trwała cały rok czy tylko kelnerów, którzy nawet w maju przypominają pochmurny i zimny październik. Pora roku zobowiązuje i czasami domaga się środków zaradczych w postaci knedli z gulaszem. Jesień to czas przejścia, a jak już przechodzić to idealnie od jednej knajpy do drugiej i wynagradzać sobie przez żołądek, że lato trwało za krótko, a pogoda jest równie kapryśna co obsługa praskich restauracji. O tej porze roku trudno odmówić sobie szczęścia.

7 wrz 2017

Co zobaczyć w okolicach Pragi?

Co zobaczyć w okolicach Pragi?
Tego lata zdobyłam czarny pas w leżeniu na łące i wdychaniu kwiatów. Konkurencja była wymagająca, ale nie zabrakło mi determinacji. W podążaniu za pierwotnymi instynktami mam zadatki na olimpijczyka. Regularnie wymieniam cieplejszy dotyk z posłaniem z soczystej trawy, a w nozdrzach lubię dogadzać sobie kwiatem, którego na próżno szukać w gąszczu betonowych ulic. I chociaż nie znam szczęśliwszego miasta, niż Praga, a mówię to ja, która jeszcze do niedawna na myśl o zamieszkaniu tutaj płakała rzęsistymi łzami to muszę z rozkoszą przyznać, że choć Pragi nie sposób opuścić to stanowczo jest dokąd zbłądzić.

24 sie 2017

3 wyjątkowe górskie miejscówki w południowym Kazachstanie.

3 wyjątkowe górskie miejscówki w południowym Kazachstanie.Właśnie miał się wydarzyć jeden z piękniejszych dni w moim życiu, ale póki co było rano i jeszcze nie mogłam o tym wiedzieć. Od dłuższego czasu Kazachstan wystawiał mnie na próbę, którą przechodziłam tylko resztkami silnej woli. W niektórych chwilach chciałoby się zatrzasnąć i zapomnieć którędy do wyjścia. Czasami mi się to zdarza, w Kazachstanie jeszcze nigdy. Tym razem było inaczej. Po dniach oczekiwania na nic zerwaliśmy się naszym gospodarzom ze smyczy i wyruszyliśmy w góry. Wygłodniali dzikiego oblicza kraju i nareszcie sami szliśmy tak długo, aż zgubiliśmy czas. Odetchnęłam z ulgą, w końcu stało się jasne po co tu przyjechałam. Przybyłam do Kazachstanu po ten konkretny dzień.

7 sie 2017

Kazachstan praktycznie - co, gdzie, za ile?

Kazachstan praktycznie - co, gdzie, za ile?
Myśli o Kazachstanie nie chcą się ze mną układać. Emocje robią pętlę, aby powrócić i rozczochrać mi włosy od nadmiaru wymagających wspomnień. Jeżeli podróż potrafi być lekka i miła to tutaj z przyjemnościami tylko mijaliśmy się w drzwiach, tych samych za którymi została cywilizacja, zdrowy rozsądek i jakiekolwiek oczekiwania. Nasza relacja była dość napięta, pełna uczuć, nigdy nijaka. Najdroższy w podróży miał być bilet na samolot, okazało się, że o wiele więcej kosztuje stłumienie siebie. Szczególnie kiedy lokalna mentalność uwiera, jak kamyk w bucie, kiedy zawieszasz własną niezależność, aby powierzyć się w obce ręce i jesteś zmuszona żyć życiem, z którym nie jest Ci ani trochę po drodze, a czas z Ciebie kpi każdą chwilę odmierzając dwa razy. Poznałam sekret jak zatrzymać przemijające godziny i to co działa najskuteczniej to pragnienie, aby odeszły w zapomnienie. Czas zdecydowanie z nami igra, ale czas w Kazachstanie to już nie jest igraszka, a wojna. Zapraszam na Kazachstan od strony praktycznej, przyda się jeżeli akurat wybraliście tą destynację, aby oszukać "normalne" życie i standardowe pojęcie o urlopie.

21 lip 2017

Kazachstan południowy - tam gdzie życie toczy się wieczorami.

Południe Kazachstanu w lipcu to namiastka piekła. W dzień temperatury są takie, że uwiera mnie nawet własna skóra. Jedyne co można robić to oglądać jak topnieją resztki komfortowego samopoczucia albo smażyć jajka na betonie o ile zdążysz donieść i już po drodze nie ugotują Ci się w rękach. Mózg rozpływa się jak masło podobnie jak chęci do czegokolwiek i sympatia do słońca.

8 lip 2017

Prosto z kazachskiej wsi.

Prosto z kazachskiej wsi.
Leżę za kotarą z nocy i poza mną nie śpią juz tylko gwiazdy. Rozwiązuję rebus z własnych emocji. Jestem akurat na literze M, a na M to ja znam tylko miłość i marmoladę, chociaż często mam wrażenie, że to jedno i to samo. Ciemność wlewa się przez zachłannie otwarte okna i drzwi, niosąc ze sobą pieszczotliwy powiew chłodu, ale też wszystko czego nie chcę bliżej poznać. Nieczęsto sypiam w otwartym domu, a co dopiero w takim, w którym drzwi okazują się zbędne przez całą dobę. Dźwiękami ulubionego utworu zagłuszam zażartą dyskusję mieszkańców okolicznych pól i drzew - mikroświata, który podobnie jak ja zapadł na bezsenność i zaciekle to komunikuje. Czas płynie tutaj tak wolno, że rejestruję go klatka po klatce i muszę mu dawać cukierki na zachętę, aby spróbował choć odrobinę przyspieszyć. Stawiam, że to magia nieposiadania internetu, a może głębokiej separacji od wszystkiego. Ostatnie tygodnie niesypiania w mieście zamieniłam na niesypianie w górach. Tutaj w objęciach Kazachstanu przynajmniej mam ku temu dobry powód.

28 cze 2017

Dolina Wachau - na zamki i wino do Austrii.

Dolina Wachau - na zamki i wino do AustriiIle nie trwałoby życie na końcu, a nawet już po drodze okazuje się że i tak zawsze o te 30 lat za krótko. Za krótko, aby kupić sobie winnice, jeszcze krócej, aby zbudować w lesie dom z wykorzystaniem odnawialnych źródeł energii, a najkrócej, aby zmienić proporcje czasu spędzanego w pracy do tego poza nią. A nie, z tym ostatnim to mam do przodu, ale pohamujcie zazdrość. Nic z tego, że jestem taka sprytna. To wyłącznie efekt porzuconych nadziei na to, że dożyję wieku, w którym okazałoby się, że kredyt na mieszkanie i stała praca były jednak właściwym wyborem. W takich momentach przykrótkich na scenariusz życia, jakiego byśmy pragnęli przydają się miejsca pasujące na miarę niedoczasu. Ostatnio przydarzyło mi się jedno. Jest na tyle odpowiednie, że nie warto trwonić słów w argumencie, że za daleko. Krajobraz warty stada wielbłądów, w Austrii, ale tuż za granicą z południowymi Czechami, gdzie na 36 kilometrach niezwykłej doliny Dunaju pomiędzy miastami Melk i Krems, winnicami, a sadami moreli stoją zamki o jakich nie śniła żadna Hildegarda. A to wszystko przyobleczone w UNESCO.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...