28 cze 2017

Dolina Wachau - na zamki i wino do Austrii.

Dolina Wachau - na zamki i wino do AustriiIle nie trwałoby życie na końcu, a nawet już po drodze okazuje się że i tak zawsze o te 30 lat za krótko. Za krótko, aby kupić sobie winnice, jeszcze krócej, aby zbudować w lesie dom z wykorzystaniem odnawialnych źródeł energii, a najkrócej, aby zmienić proporcje czasu spędzanego w pracy do tego poza nią. A nie, z tym ostatnim to mam do przodu, ale pohamujcie zazdrość. Nic z tego, że jestem taka sprytna. To wyłącznie efekt porzuconych nadziei na to, że dożyję wieku, w którym okazałoby się, że kredyt na mieszkanie i stała praca były jednak właściwym wyborem. W takich momentach przykrótkich na scenariusz życia, jakiego byśmy pragnęli przydają się miejsca pasujące na miarę niedoczasu. Ostatnio przydarzyło mi się jedno. Jest na tyle odpowiednie, że nie warto trwonić słów w argumencie, że za daleko. Krajobraz warty stada wielbłądów, w Austrii, ale tuż za granicą z południowymi Czechami, gdzie na 36 kilometrach niezwykłej doliny Dunaju pomiędzy miastami Melk i Krems, winnicami, a sadami moreli stoją zamki o jakich nie śniła żadna Hildegarda. A to wszystko przyobleczone w UNESCO.

Do jesieni tamtego roku, zanim to wyczerpałam życiowe zapasy uwielbienia na Dachstein i Hallstatt nie dawałam wiary, że urzecze mnie tak gruboskórny kraj jak Austria. Wychodzi na to, że sama byłam gruboskórna nie dostrzegając, że pod pancerzem z porządku i sztywnych reguł bije wrażliwe i romantyczne serce kraju. Teraz wiem, gdzie go szukać, tuż obok drzew morelowych i kiści winorośli. Znowu wróciłam odurzona i o ironio znowu nie za sprawą wina.

Zamierzam odczarować Austrię. Tym razem mogę ponarzekać na brak słońca, ale nie na to, że było drogo, bo choć spędzaliśmy czas po stronie austriackiej to nocowaliśmy po czeskiej, a że na dodatek miałam urodziny to nie oszczędzałam ani na  słonych paluszkach, ani na wodzie niegazowanej. Ba, kupiłam nawet bilety do zamku, tylko po to, aby i tak w rezultacie przeskoczyć bramkę, która mnie jawnie ignorowała, czego nie mogę powiedzieć o oburzonych turystach. Od tego czasu, mimo, że z ważnym biletem wstępu w dłoni to jestem wyjęta spod prawa. I tak całe życie.

W swojej małej głowie oszacowałam, że niewiele ryzykujemy przeznaczając cały dzień na przejechanie 36 km. Tak nakazywałaby logika, gdybym wiedziała co to takiego. Zdawałoby się, że mało drogi i dużo dnia to właściwe proporcje, ale jak widać niekoniecznie, więc nie idźcie tym tropem. Ja już po pierwszych przejechanych kilometrach szukałam pręgierza pod którym mogłabym się wychłostać za to, że nie zebrałam wystarczającej ilości czasu na radowanie się walorami tego wyjątkowego rejonu. Jeszcze dobrze nie wyruszyłam, a już widziałam, jak sromotne poniosę straty.
Dolina Wachau - na zamki i wino do Austrii
Dolina Wachau - na zamki i wino do Austrii
Dolina Wachau - na zamki i wino do Austrii
Dolina Wachau - na zamki i wino do Austrii
Dolina Wachau - na zamki i wino do Austrii.
Dolina Wachau to raj dla amatorów wina i rowerów. Gdybym miała wybierać formę zwiedzania to właśnie na 2 kółkach. Dystans jest optymalny, trasa lekko górzysta, a drogi do znudzenia idealne. Tam i z powrotem to akurat w sam raz, aby przejechać dolinę po obu stronach Dunaju.  Można się ścigać z nurtem rzeki, albo od butelki wina do butelki likieru morelowego i zaglądać w każdy ciaśniejszy zakamarek, zgarniając na szprychach pajęczyny.

Kraina jest niewielka, za to zasoby ma niespożyte. Przytulona do Dunaju, gdzie kotłuje się od malowniczych miasteczek, winorośli, sadów owocowych, okazałych warowni i spektakularnych punktów widokowych. Wszystko do wglądu z perspektywy auta, motocykla, roweru, pociągu, a nawet statku. 

Dostaję skrętu szyi, więc szybko wybieram swoje ulubione miejsca, tak jak matka dziecko pod pozorem kochania wszystkich jednakowo. Wszędzie pięknie, ale gdzieś piękniej, a ja Wam dzisiaj pokażę i jedno i drugie.

Zamek Aggstein 
Po obejrzeniu tego i owego bez zażenowania mianuję go moim nr 1. Romantyczne ruiny średniowiecznego zamku Aggstein to moja perła w koronie całej doliny. Byłam gotowa dać się tam uwięzić na noc i spijać deszczówkę, która napadał mi do czapki, ale nie znalazłam w tej kwestii popleczników. Z 300 metrowej skały, która dzierży to wiekowe arcydzieło rozciąga się widok na całą dolinę, przeciętą wstęgą Dunaju. To tłumaczy jego funkcję, czyli nadzorowanie żeglugi. Obłęd jak to się kiedyś budowało. Mało, że spektakularnie i funkcjonalnie to jeszcze trwale. Nie to co teraz, gdzie prawie udało mi się wyburzyć ostatnie wynajmowane mieszkanie rzucając kapciem w muchę. Z góry zastrzegam, że zasłużyła, prześladowała mnie, więc Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami niech nawet do mnie nie dzwoni.  Jedyne wytłumaczenie to, że w tym zamku nie musieli się mierzyć z podobnej skali zagrożeniem, chociaż warownia istnieje od XII wieku. Kilku elementów mu brakuje, jak na przykład dachu, ale ma to tę zaletę, że można oglądać gwiazdy nie opuszczając 4 ścian. I jak z tym polemizować. Jeśli będziecie w pobliżu nie dysponując czasem to kierujcie się od razu w to miejsce. Cała reszta może poczekać do następnego razu.
Zamek czynny od 9-18.00, a w okresie letnim od 9-19.00.
Cena wstępu 6,70 €/1os
 Dolina Wachau - na zamki i wino do Austrii.
Dolina Wachau - na zamki i wino do Austrii.Dolina Wachau - na zamki i wino do Austrii.
Dolina Wachau - na zamki i wino do Austrii.
Dolina Wachau - na zamki i wino do Austrii.
Dolina Wachau - na zamki i wino do Austrii.
Dolina Wachau - na zamki i wino do Austrii.

Melk 
Przytulne, leniwe miasteczko rozsławione za sprawą umiejscowionego na wysokiej skarpie średniowiecznego Opactwa Benedyktynów, największego, a jak nie to prawie największego w Europie. Tu plan jest prosty. Najpierw lody, potem likier morelowy, a na koniec klasztor. Jako, że nie jestem wielką fanką podobnych budowli, a pijąc herbatę straciliśmy dodatkowy czas, który już nie był do odzyskania nawet za złote dukaty to wykupiliśmy wstęp wyłącznie do ogrodów z barokowym pawilonem. I to był bardzo dobry pomysł, chociaż niepowiedziane, że pewnego dnia żal i tęsknota nie wydrążą w moim sercu jamy i nie wrócę do opactwa, aby obejrzeć bibliotekę, będącą podobno inspiracją dla Umberto Eco do tej w "Imię róży" i  najcenniejszy okaz, czyli krzyż z Melku zawierający relikwie związane z ukrzyżowaniem Jezusa.
Wstęp do opactwa to 13€ z przewodnikiem i 11€ bez przewodnika za osobę dorosłą.
Ogrody 4 €/1os dorosła
Dolina Wachau - na zamki i wino do Austrii.


Krems 
To początek albo koniec doliny, zależy od której strony się za nią zabieramy i chociaż nie zrobiło na mnie większego wrażenia to chciałam zobaczyć miejsce, które jest bramą do Doliny Wachau i najstarszym miastem Dolnej Austrii.  Miasteczko jest trochę zwodnicze, tam gdzie myśleliśmy, że się skończyło ono było dopiero w połowie. To efekt połączenia 2 miast w 1 miejscowość Krems an der Donau i Stein an der Donau, na tyle spore, że zgubiliśmy drugą część. Sympatycy zabytków mają tu do zobaczenia choćby gotycką wieżę obronną czy również gotycki Kościół Św. Wita, jednak ja jak wszędzie rekomenduję włóczęgę uliczkami starego miasta i wyłapywanie co ciekawszych detali, chociaż moim zdaniem niewiele stracicie nawet jeśli podarujecie sobie ten punkt na mapie doliny. Do uniesień są zupełnie inne miejsca.

Zamek Schönbühel
Wznosi się na 40 metrowej skale na prawym brzegu Dunaju, w odległości około 5km od Melk. Zamek należał już do wielu, w tym do nazistów i Rosjan, obecnie do rodu Seilern-Aspang. Po trudnych czasach, kiedy popadł w ruinę odrestaurowany i przywrócony do życia.



Willendorf in der Wachau
Wioska usytuowana na wprost zamku Aggstein, na przeciwległym brzegu Dunaju, której światową sławę przyniosła odnaleziona tam w 1908 r. figurka Wenus z Willendorfu. Zaledwie 11cm znalezisko przedstawia kobiecą postać o obfitych kształtach z wydatnymi piersiami, brzuchem i pośladkami, czyli dzisiejszy ideał piękna. Datowana na epokę paleolitu jest jednym z najcenniejszych okazów sztuki prehistorycznej.  "Paleolityczna Wenus" przebywa w Muzeum Historii Naturalnej w Wiedniu, ale pamiętajcie, że nie ważne czym jest tylko skąd pochodzi ;)


Klasztor Göttweig
XI wieczne opactwo zwane austriackim Monte Cassino to kolejny punkt, którego widok bardziej mnie emocjonował z daleka, niż z bliska, ale ja zwyczajnie nie jestem w grupie docelowej odbiorców podobnego typu budowli. Może Wy będziecie. Ciężko go jednak przegapić, jako, że dominuje w krajobrazie wznosząc się na wysokim wzgórzu przez co jest bardzo dobrze widoczny z oddalonego o około 5 km Krems. Jak dla mnie dużo bardziej interesujące jest to, że znajduje się na szlaku pielgrzymkowym do Santiago de Compostela, a u jego podnóża jak okiem sięgnąć winnice.

Durnstein 
Urokliwa miejscowość z ruinami zamku, który niegdyś były miejscem przetrzymywania samego Ryszarda Lwie Serce. Durnstein to jedno z ciekawszych miejsc na mapie doliny, ale co ja tam wiem, skoro tak się zasiedziałam na Aggstein, że tutaj już nie zdążyliśmy i oglądałam je jedynie z drogi.


Biorąc pod uwagę, że droga, która wiedzie przez Dolinę Wachau to Via Imperialis czyli Droga Cesarska, sam region jest najsłynniejszym regionem winiarskim Austrii i co kilkadziesiąt metrów można tu degustować lokalne trunki w dostojnym towarzystwie historii to summa summarum wychodzi nam z tej układanki, że to bardzo przyjemne miejsce na beztroskie marnowanie czasu. Sama marnowałabym nie raz.

Gdzie nocować?
Na takie okazje z odsieczą przychodzą Slavonice. To miasteczko usytuowane w "Czeskiej Kanadzie" tuż przy granicy z Austrią, które za sprawą niezwykłych renesansowych kamienic samo trafiło na listę UNESCO. To mój silny faworyt jeśli chodzi o atrakcje Czech, więc postarajcie się nie przegapić. Nocowaliśmy w takim hotelu, że na chwilę zapomniałam, że mam już 150 lat i jestem biedna, ale w końcu urodziny ma się tylko raz w roku i nie każdy dożywa 150 lat. W każdym razie na niskobudżetowe wyjazdy nie polecam i szukałabym czegoś poza zabytkowym rynkiem. Jednak jeśli chcecie zaszaleć to informuję, że można w Besidce

Dolina Wachau - na zamki i wino do Austrii
Zdjęcia są jakie są, ale to dlatego, że urodziny trwają tylko jeden dzień, a w moje jeszcze zazwyczaj leje. Tym razem nie padało, ale dla równowagi zaszło słońce. Zupełnie, jakby mi nie wystarczyło, że jestem stara. Spróbujcie mi jednak uwierzyć na słowo, że to miejsce chcecie zobaczyć. A ja Wam mówię, że chcecie.

20 komentarzy:

  1. Likier morelowy mnie skusił! :D
    i na pewno nie jesteś taka stara!
    Pięknie tam. Strasznie żałuję, że mieszkając kilka lat w Brnie nie zwiedzilam tego, co oferują okolice i miejscówki niedaleko granic. Mam nadzieję, że uda się tam pojeździć kiedyś na rowerze, też bolałaby mnie pewnie szyja od rozglądania się dookoła takich krajobrazów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Likier pewnie pyszny tylko drogi jak diabli. Dzięki, tak mi mów, ale ja jeszcze pamiętam dinozaury ;)Slavonice są extra. Ostatnio siedzę w Pradze, więc dość mocno eksploruję Czechy i muszę im zwrócić honor. Coś tam fajnego mają ;)

      Usuń
  2. Ty tak zawsze piszesz, że mam ochotę się pakować natychmiast. Podsunęłam pomysł mężowi. Będziemy myśleć. :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Wino zawsze brzmi kusząco :) Pięknie tam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ty wiesz, że ja jak przez mgłę sobie przypominam, że ja juz tam kiedyś byłam? I ten likier morelowy i opactwo i przełom dunaju? ale to był jakis 2011 rok, ja jeszcze wtedy z bagażem kilogramow, za to bez bagażu blogerskiego, ja jeszcze wtedy niesmigielska nie bylam ;)

    w każdym razie nie wiem, skąd przekonanie, że austria jest bezduszna, że to jakaś brzydsza siostra niemiec i włoch, a przeciez góry tam piekne są! no i zamki, we wloszech nie ma tylu zamków ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Chętnie zaszyłabym się w takiej okolicy na miesiąc i przemieszczała z jednego zamku na drugi.
    Coś fantastycznego.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zamki, wino, likier morelowy... Już jestem kupiona :) Dolina zapisana jest w mej pamięci, w szufladzie pt. "do zobaczenia przed śmiercią". Jeśli jeszcze do tego kompletu dorzucą mi królewicza w którymś z tych zamków, to zastanowię się nad zmianą narodowości. Tylko nie wiem, czy wcześniej nie spotkam się z kostuchą. Pozdrawiam serdecznie Rówieśniczko i z okazji tych sekretnych "setnych" urodzin - najlepszego! :) :) :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Robisz przepiękne zdjęcia! Wzgórza z winnicami wyglądają wręcz magicznie!
    Poza jednym zimowym wypadem do Słonecznej Karyntii ( tylko z nazwy ), który z kilku powodów nie należał do udanych , Austria pozostała dla mnie krajem tranzytowym. Może dzięki Tobie się to zmieni? Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. przepiękne miejsca, o których nie miałam pojęcia. Austria w ogóle jakoś tak kojarzy mi się z mało czym a przecież jest tam z pewnością jeszcze więcej pięknych miejsc jak te tutaj. zamki najbardziej przypadły mi do gustu - mam do nich słabość a kraje okołoniemieckie zawsze dbają o nie i warto je tam odwiedzać. ale wzgórza z winnicami też świetne, wzroku szkoda od nich odrywać.

    a likier to były mój obowiązkowy zakup tam, jak nic :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Przecież zdjęcia są piękne. Wielbię szczególnie zdjęcie miasteczka z góry gdzie widać pola rzepaku. Istna magia. Dałabym sobie na tapetę w komórce.:) Bardzo piękna relacja. Chętnie odwiedziłabym to miejsce.

    Pozdrawiam i miłego dnia. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Obłędnie piękne zakątki! Dziękuję za cudowną wycieczkę :)

    http://przystanek-klodzko.pl

    OdpowiedzUsuń
  11. Dlaczego Musisz mnie tak kusić tymi polami usłanymi soczystym winogronkiem hmmm....??? ;)))
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. To się nazywa turbo miejscówka. I napitki zacne i atrakcji do odwiedzenia multum. Biegałabym między nimi jak potrzepana, żeby wszystko obfocić. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Mnie też się winnica marzyła...ba...marzy mi się do dziś :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Zamki, winnice i wino, trzeba się pakować i jechać, chociaż część miejsc widziałam. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  15. Mnie tam zdjęcia wydają się obłędne, a widoki budzą we mnie uczucie emocji i chęć natychmiastowego spakowania się i wyruszenia w podróż. Ostatnio przejeżdżałam przez Austrię i byłam zachwycona. Co ciekawe, zachwyciła mnie ona bardziej niż Szwajcaria podczas jazdy autokarem. Ta zieleń, architektura i do tego mgła (przez cały czas lało) mmm. Bajka! Już nawet postanowiłam. Następnym moim kierunkiem musi być AUSTRIA. Koniec, kropka :D Ewentualnie Norwegia, ale no. ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Podziwiałam tę niezwykłą Austrię zza szyby autokaru i wiem, że tam wrócę, by zobaczyć więcej. Winnice i zamki zachęcają :)

    OdpowiedzUsuń
  17. This is called a turbo seat. And great tasting and attractions to visit the multum. I would run between them as if I needed to cover everything.
    หนังใหม่

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...